Alternative life – muzyka, ciuchy i tatuaże

Przeglądasz archiwa podpisane " Włochy".

Profile photo of Chytek

by Chytek

Many Loves Ska-Jazz – Dreamlike

4 kwietnia 2015 in Muzyka

coverJestem sobie w stanie wyobrazić wojnę, podczas której burza mózgów wyłania z mniej lub bardziej owocnych pomysłów nazwę zespołu i zaczyna nią sygnować swoje kompozycje. W przypadku tego zespołu ta nazwa mnie uderzyła obuchem w łeb i nazwę to po imieniu – wybrano chyba najsłabszy pomysł.
Zrażony nazwą postanowiłem zobaczyć co się za nią kryje, a tutaj jest już zupełnie inaczej. Many Loves Ska-Jazz na albumie „Dreamlike” przygotowali osiem świetnych kompozycji zamkniętych w (a jakże) stylistyce łączącej ska z jazzem (takie to nieprzewidywalne). O ile mogę się ponaśmiewać z nazwy, która zupełnie mi nie leży, o tyle muzycznie ciężko się czegoś uczepić. Kompozycje są spójne, świetnie zagrane i dobrze się ich słucha. Łatwo wczuć się w orkiestrowy klimat, oderwać od rzeczywistości i zagubić w dźwiękach. Album brzmi czysto, nie ma potknięć i wyraźnie czuć, że robią to co lubią. Muzyczne kompozycje pozbawiono słów, co sprawia, że dostajemy świetną, instrumentalną płytę trwającą blisko czterdzieści minut. Jeśli zatem i was zrazi nazwa – nie przejmujcie się tym, porzućcie opory i dajcie się wciągnąć w ten zaczarowany świat, a nie będziecie zawiedzeni. Mistrzowskie brzmienie moich ukochanych dęciaków to sam miód i coś co sprawia, że będę teraz uważniej rozglądał się za kolejnymi nagraniami ekipy kryjącej się za tą głupią nazwą, szczególnie, że jest to prawdziwa uczta dla fanów tego typu grania.

Profile photo of Chytek

by Chytek

The Manges – All Is Well

4 lipca 2014 in Muzyka

okladkaJeśli mówiło się i mówi o kryzysie dotykającym Włochy, to zdecydowanie nie można tego odnieść do muzyki. Dopiero co przedstawiałem świetny album celtic/punkowego Uncle Bard & The Dirty Bastards, a dziś chcę pokazać kolejny album z kraju pizzy i wielkiego, miłosnego temperamentu.
The Manges pochodzą z La Spezia we Włoszech, a ich korzenie sięgają roku 1993. To kawał czasu, dlatego fakt, że „All Is Well” to ich dopiero czwarty duży krążek, każe sądzić, że muzycznie nie są zbyt płodni. To jednak fakt z którym można walczyć. Chłopaki wydali masę splitów, pokaźną ilość singli, a także znaleźli się na ogromnej liczbie składanek.
Ich twórczość można śmiało zamknąć w klasycznych, ramonesowych, bardzo melodyjnych dwóch siódemkach. Najnowszy krążek od poprzedniej płyty dzielą cztery lata i słuchając kawałków na nim zawartych chce się krzyczeć zdania w stylu „dlaczego tyle kazaliście czekać?” Płyta jest bardzo przebojowa i fani klasycznych punkowych brzmień będą zachwyceni. Wszystkie numery zaśpiewane są w języku angielskim a ich długość tylko kilka razy przekracza długość dwóch minut. To i zaleta i wada. Na plus jest to, że płyta nie daje się znudzić dźwiękiem, niestety po dwudziestu dwóch minutach najzwyczajniej się kończy.
Jeśli do tej pory nie mieliście okazji poznać twórczości The Manges to zdecydowanie warto nadrobić zaległości z pomocą nowego albumu, jeśli mieliście i lubicie wszystko co kipi magicznym 77, to pewnie i tak po ten krążek sięgniecie.

manges

Profile photo of Chytek

by Chytek

Uncle Bard & The Dirty Bastards – Get The Folk Out

3 lipca 2014 in Muzyka

coverKocham w wolnej chwili zasiąść z zimnym piwem w dłoni i dobrą muzyką w uszach. Całkowity relaks i oderwanie od szarej rzeczywistości. To chwile, które w magiczny sposób napełniają moje baterie i dają siłę do kolejnych starć z realiami codzienności.
Najczęściej sięgam wtedy po znane i lubiane albumy, te, których działanie na moją osobę znam doskonale. Czasami jednak daję szansę płycie, która budzi moje zaciekawienie. W tym miejscu muszę podziękować przypadkowi, który sprawił, że pewnego wieczoru zdarzyło mi się sięgnąć po album „Get The Folk Out” Uncle Bard & The Dirty Bastards.
Nie wiedząc nic o nich i słuchając płyty, byłem przekonany, że są mocno zakorzenieni w Irlandii. Jakże wielkie zdziwienie zrobił na mnie fakt, że pochodzą z Włoch. Tak czy inaczej do teraz uważam, że muzycznie są bardziej irlandzcy niż wielu rdzennych mieszkańców zielonej wyspy.
Płyta „Get The Folk Out” aż kipi od brzmień jakie bliskie są wszystkim kochającym celtic punkowe klimaty. Na dodatek to folkowe instrumentarium jest tutaj obecne bez żadnej przerwy i zdaje się, że to ono odgrywa najważniejszą rolę. Nie jest tłem, czy osłoną elektrycznych gitar, bo to ostre rockowe riffy uzupełniają melodie, tym samym sprawiając że folkowość tego albumu jest jednocześnie jego kwintesencją.
Płyta przyspiesza, zwalnia, znów przyspiesza, ale w każdym momencie cieszy uszy. Jest spójna i przemyślana. Dostajemy aż 15 kawałków, które pozwolą cieszyć słuch przez blisko godzinę. Większość kawałków to autorskie kompozycje zespołu, ale zdarza się też zabawa znanymi utworami jak w klasyku Johnnego Casha „Ring Of Fire”.
Albumem „Get The Folk Out” chłopaki zdobyli moje uznanie i przykuli uwagę. Sądzę nawet, że oto narodziła się nowa, wielka gwiazda celtic punkowej sceny muzycznej. Przekonany, że usłyszymy o nich jeszcze wielokrotnie pozwolę sobie po raz kolejny nacieszyć uszy tą doskonałą płytą.

 

Przejdź do paska narzędzi