Alternative life – muzyka, ciuchy i tatuaże

Przeglądasz archiwa podpisane " Razika".

Profile photo of Chytek

by Chytek

Mods – Zapomniane Dźwięki?

4 listopada 2014 in Felietony, Muzyka

modKtóregoś dnia słuchając fantastycznego The Jam, zacząłem układać w głowie pytanie o to gdzie są ich spadkobiercy. I to nie dlatego, że ich ma nie być, ale dlatego, że w wydawniczym gąszczu płytowym rzadko kiedy słyszy się o takiej muzyce. Sięgając wstecz nie sprawi nam najmniejszego kłopotu wymienienie nazw klasyków, bo poza The Jam, The Who, czy The Lambrettas było ich po prostu całkiem sporo. Rzecz ma się gorzej kiedy przychodzi nam mówić o czasach nam współczesnych.
Kiedy osobiście zadałem sobie to pytanie, niemal natychmiast w mojej głowie pojawił się duński The Movement i tutaj się zatrzymałem szukając innych muzyków, którzy tak jawnie i otwarcie mówią o swoich modsowskich fascynacjach. Oczywiście przewinęły się rzeczy takie jak np. norweska Razika, która po takie inspiracje sięga. Nie jest to jednak zespół, który zamykałby się w tej stylistyce na tyle wyraźnie, żeby można mu przypisać właśnie taką „łatkę”. Chwilę później przypomniał mi się jeszcze rosyjski The White Trainers Community, których płytą „Modern Boys” zasłuchiwałem się swojego czasu całkiem intensywnie. Później zacząłem wędrować w próżni własnego umysłu nie mogąc trafić na kolejny ślad. To właśnie ta nieznośna pustka sprawiła, że udałem się w podróż w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o kondycję współczesnych modsów. Idąc śladem The White Trainers Community dotarłem do nagrań, również Rosyjskiego, zespołu The Riots. To był zapalnik, który sprawił, że udało mi się odnaleźć kilka ciekawych rzeczy, głównie w Anglii i Szkocji, ale nie brakło też włoskiego Smodati. Być może dla części z was nie będzie to nic nowego, ale dla tych wszystkich, którzy zagubili się na ścieżkach przeszłości i nie mogą odnaleźć tych współczesnych, chcę przybliżyć kilka ciekawych nagrań i sami oceńcie kondycję współczesności.

Profile photo of Chytek

by Chytek

Razika – Pa Vei Hjem

6 maja 2014 in Muzyka

frontMuszę przyznać, że niesamowicie cieszę się z powodu istnienia przypadków. Bywają one źródłem poznawczym naprawdę ciekawych rzeczy i tyczy się to również muzyki. Najczęściej uciekam przed nagraniami opatrzonymi łatką „indie” nie wierząc zbyt mocno, że może się pod tym kryć coś więcej. A jednak czasami…
Razika to cztery dziewczyny z Norwegii, a „Pa Vei Hjem” jest ich drugim albumem. Pierwszego nie słyszałem, a na ten natknąłem się przy okazji rozglądania się za czymś całkiem innym. Sporo tu popu, ale nie w złym znaczeniu, w dodatku ubrano go w akcenty zaczerpnięte żywcem ze ska czy swingu. Cała płyta brzmi tak jakby równie dobrze mogła być tłem dla lat sześćdziesiątych, jest przebojowa, melodyjna i łatwo wpada w ucho. Zaśpiewana w ojczystym języku dziewczyn, w związku z czym nie jestem w stanie zrozumieć nic z tego o czym śpiewają, ale słucha się tego całkiem przyjemnie. Gitary są lekkie i doskonale pasują do miłych melodyjnych utworów. Dęciaki, jeśli się pojawiają, to niestety jedynie jako akcent, nie mają tu jakiejś wiodącej roli. To takie żeńskie The Jam na popowych sterydach, zaprawione odrobiną jamajskich akcentów. Nie wiem czy każdemu przypadnie to do gustu, nie można jednak zaprzeczyć temu, że płyta ma sporo uroku. Jedno co razi mnie niesamowicie, to to okropne określenie indie, które jakoś zupełnie mi do tego nie pasuje!

razika

Przejdź do paska narzędzi