Alternative life – muzyka, ciuchy i tatuaże

Przeglądasz archiwa podpisane " Oi".

Profile photo of Chytek

by Chytek

The Analogs – 20 Lat: Idziemy Drogą Tradycji

5 września 2015 in Muzyka

CoverThe Analogs można cenić lub nie, jednak nie sposób odmówić im faktu, że są prawdziwymi weteranami street punkowego grania w naszym kraju. Od lat łączyli i dzielili, na łamach „Pasażera” byli odsądzani od czci i wiary, dorysowywano im tam hitlerowski wąsik, by z czasem stać się najnormalniejszym elementem tego „okolicznika” muzycznego. Z pewnością zdążyli mocno zapisać swoją historię i w tym momencie przypominają swoje muzyczne dokonania.
„20 Lat – Idziemy Drogą Tradycji”, to najnormalniejszy w świecie składak, na którym znajdziemy przekrój przez muzyczną karierę chłopaków. Cieszy fakt, że sporo tu utworów ze starszych albumów – nie zabrakło bowiem takich hitów jak „Oi! Młodzież ’98”, „Era Techno”, „Dzieciaki Atakujące Policję” czy fantastyczny „Max Schmeling”. Te starsze kompozycje przemawiają do mnie dużo bardziej niż nowsze nagrania, stąd ta radość, będąca oczywiście jedynie subiektywną oceną. Z pewnością jest to album, który wywoła uśmiech na twarzach i doskonale sprawdzi się na imprezach – nie ma nic fajniejszego jak wspólne śpiewanie, a najlepiej śpiewać kawałki, które wszyscy znamy. Analogs to pewien fenomen ,ponieważ zdarzało mi się wysłuchać na zagranicznych festach obcokrajowców, zmagających się z naszym trudnym językiem, ale przyśpiewujących kawałki takie jak np. „Dzieciaki Atakujące Policję”, zdarzało się rozmawiać z kimś kto oi! uważał za niepotrzebną (a czasem wręcz znienawidzoną) gałąź muzyczną, i obserwować tę osobę jak po kilku piwach dzielnie śpiewa „Oi! Młodzież”. To wszystko sprawia, że o The Analogs zdanie możemy mieć jakie chcemy, ale nie odbierzemy im faktu, że zapisali się już na zawsze w Polskiej historii punk rocka.
Jestem przekonany, że fani już dawno zakupili ten krążek, natomiast ci, którzy nie mają ich żadnej płyty w domu mogą śmiało zdać się na tego składaka, znajdą bowiem na nim większość najważniejszych kawałków i to w zasadzie tyle. Czas podkręcić głośność, otworzyć piwo, krzyknąć „Oi!”, „a dla frajerów zostają tylko łzy”. 😉

Incoming search terms:

  • punk ciuchy
  • muzyka oi
  • punk tatuaże
  • tatuaże punk
  • tatuaże punkowe
Profile photo of Chytek

by Chytek

Bishops Green – A Chance To Change

4 kwietnia 2015 in Muzyka

coverFanem nagrań tej ekipy jestem od czasu kiedy to zetknąłem się z ich singlem, a chwilę później z albumem „Pressure”. Te kompozycje wgniatały w ziemię i dawały poczucie, że warto czekać na więcej. To „więcej” właśnie dotarło w moje ręce pod postacią najnowszego albumu Kanadyjczyków – „A Chance To Change”.
Miałem okazję zamienić z nimi kilka słów przy okazji ich koncertu w Polsce. Świetna, pozytywna ekipa, po której widać, że to co robią jest ważną częścią ich życia. Nie jest to tylko sceniczna powłoka, którą zrzuca się po wyjściu z klubu. Nowy album jest bardzo udaną kontynuacją dotychczasowych nagrań – ponownie dostajemy przepełnioną energią płytę, pełną świetnych street punkowych kompozycji. To co ważne, zespół ma swoje specyficzne brzmienie, które staje się coraz bardziej charakterystyczne. Mam tu na myśli brzmienie gitary, które moje ucho doskonale rozpoznaje, w połączeniu z brzmieniem wokalu ciężko to pomylić z czymkolwiek. W świecie „klonowanych” zespołów, które bawią się w udawanie innych, Bishops Green stawia bardzo wyraźny ślad, pokazując, że nie tylko chcą grać, ale że mają pomysł na siebie, na muzykę i brzmienie. Co więcej – udaje im się to zebrać i zbudować z tego doskonałe dźwięki. Każdy kto zetknął się z twórczością tej ekipy z pewnością i tak w ciemno sięgnie po ten album, pozostaje mi zatem zachęcić tych, którzy dotychczas nie mieli jeszcze okazji na poznanie ich dokonań, a z całą pewnością warto.

 

Incoming search terms:

  • bishops green koszulka
Profile photo of Chytek

by Chytek

Lion’s Law – Open Your Eyes

16 lutego 2015 in Muzyka

coverZdaje się, że ten zespół skazany jest na sukces, a wszystko za sprawą talentu do komponowania niezwykłych hitów, których słucha się z niebywałą przyjemnością i bez przerwy ma się ochotę na jeszcze więcej. Zdecydowanie trafiają w mój gust i z radością powitałem kolejny album francuzów.
Album jest przebojowy od samego początku i potwierdza klasę zespołu, a także to, że nie zatrzymują się w miejscu i pędzą do przodu. To szybki, niesamowicie melodyjny oi ze świetnie brzmiącymi wokalami, który z całą pewnością porwie każdego z was. Jego jedynym minusem jest fakt, że całość to zaledwie siedem kawałków plus intro, co przekłada się na lekko ponad 23 minuty nagrań. Słuchając tych kawałków mam nadzieję, że ponownie zobaczę ich na żywo, bo w tym momencie jest to jedna z najczęściej odsłuchiwanych przeze mnie francuskich kapel. Poza wspomnianym czasem trwania nagrań ciężko mi wskazać słabą stronę albumu, którego w całości dobrze się słucha. To zwyczajnie spójna kompozycja, która niejednokrotnie pojawi się w moich głośnikach i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że ten album warto znać. Tym bardziej, że jestem przekonany o tym jak mocno jeszcze ta kapela odciśnie swój ślad na punkowej scenie muzycznej.

 

Incoming search terms:

  • lions law
Profile photo of Chytek

by Chytek

Rude Pride – Be True To Yourself

16 lutego 2015 in Muzyka

frontMinęło już trochę czasu odkąd Rude Pride dali znać o swoim istnieniu za pomocą nagrań demo. Były to dwa kawałki, które kazały mi wierzyć, że jest na co czekać i niecierpliwie wyglądałem za pierwszą dużą płytą zespołu. Ostatnio w końcu trafiła w moje ręce i niemal natychmiast wylądowała w odtwarzaczu.
Pamiętam, że jeden z utworów zamieszczonych na demówce kojarzył mi się mocno z Perkele i teraz też fascynację między innymi ich nagraniami czuć. Nie jest to jednak już tak mocne, bo zespół skutecznie stworzył swój własny styl. „Be True To Yourself” to przyjemne, melodyjne granie jakie lubię, a album udowadnia, że zespół ma w sobie spory muzyczny potencjał. „Hate And Rejected” ma w swoim instrumentarium pianino, które (jak się okazuje) doskonale pasuje i buduje klimat (pianino pojawi się też we wstępie do kawałka „Golden Fists”. Daje też obraz zespołu otwartego na poszukiwania dźwięków, dalekie od podążania utartą ścieżką. Poza pianinem usłyszymy też ska w „Living A Lie” czy lekkie zwolnienie tempa w „Crisis Sons”. Jednak album to przede wszystkim świetna porcja melodyjnego oia, który potwierdza, że dwa dobre utwory z płyty demo nie były dziełem przypadku. Ten album jest pozycją, którą warto dołączyć do swojej domowej kolekcji i wypatrywać kolejnych nagrań.

Incoming search terms:

  • rude pride
Profile photo of Chytek

by Chytek

Last Crusade – Demo

1 grudnia 2014 in Muzyka

cover last crusLubię sięgać po demówki kapel, których nie słyszałem, bo gdzieś tam we mnie za każdym razem pojawia się myśl o tym co mogę odkryć. Lubię czasem odnaleźć coś nowego, obiecującego i mającego do pokazania więcej niż popularna przeciętność. Lubię szukać, bo z szukania wynika wiele dobrych rzeczy.
Last Crusade wpisują się w to, bo ich „Demo” sprawia, że jestem podbudowany muzycznie. Te cztery kawałki zapewniły mi doskonale spędzony czas i pokazały kolejny raz, że odkrywanie daje dobre efekty. Chłopaki pochodzą z Anglii i postanowili podzielić się tym nad czym pracują, bo zakładam, że „Demo” jest przedsmakiem tego co nas czeka w bliżej nieokreślonej przyszłości, i mam nadzieję, że będzie to ich pierwszy, pełnoprawny album. Piszę, że czekam na album, bo po tym co usłyszałem uważam, że warto.
Wspomniałem już, że demo zawiera cztery utwory. Są to trzy kompozycje zespołu – „Deadbeat”, „Morally Bankrupt” i „Cycle Of Terror”, oraz cover francuskiej kapeli Warrior Kids (której nagrania gorąco polecam) „Personne”. Ten cover z całego albumu podoba mi się chyba najbardziej, co nie znaczy, że reszta jest w jakimś stopniu gorsza. We wszystkich utworach mamy do czynienia z przyjemnym melodyjnym, ale nie do bólu, street punkowym graniem. Kompozycje własne zespół śpiewa po angielsku, a cover po francusku. To, że uwielbiam dawną francuską scenę muzyczną ma niewątpliwie wpływ na to, że ten cover przebił się do mnie najmocniej. Jeśli zastanawiacie się czy warto sięgnąć po te nagrania, najzwyczajniej przestańcie myśleć i po prostu to zróbcie.

Profile photo of Chytek

by Chytek

Penny Cocks – Devils, Kids & Gypsies

4 października 2014 in Muzyka

coverNiemal co weekend zastanawiam się, które dźwięki idealnie wpasowują się w klimat dobrej zabawy. Sięgam pamięcią wstecz i przypominam sobie kapele przy których niegdyś się bawiłem. Patrzę na teraźniejszość i widzę przy czym bawię się obecnie. Lubię wracać do tego co odkryłem wieki temu, lubię klasyczne brzmienie, ale cieszę się też każdą nową, dobrą płytą.
„Devils, Kids & Gypsies” to tytuł singla Penny Cocks, a zespół ten niektórzy pewnie znają z albumu „Do It Cock”. Hiszpanom udaje się łączyć klasyczne brzmienie punkowe, co rusz przypominające czasy grania pod szyldem 77, z nowoczesną, młodą energią. To chyba całkiem niezłe określenie, które i tak nie jest doskonałe, bo zwyczajnie trzeba ich usłyszeć, żeby zrozumieć o czym mowa. A usłyszeć warto, bo to udana kapela, której skład stanowi dwóch punkowców i dwóch skinheadów. Mają w sobie ogrom dobrych melodii, bo singiel nie ma słabych punktów i słucha się go z niezwykłą lekkością i wielką przyjemnością. Wadą singli jest to, że zbyt szybko się kończą, przynajmniej w przypadku dobrych nagrań, a o takich tutaj mowa.
Tak czy inaczej, jest to kapela, która dla mnie łączy to co minione z teraźniejszością, doskonale wpisując się w klimat świetnej zabawy przy doskonałych dźwiękach. Kolejny dowód na to, że warto sięgać w przeszłość i w dawnego ducha wtłaczać nową energię. Po zawartości singla widać, że chłopaki szykują dobry album.

penny cocks

 

Profile photo of Chytek

by Chytek

The Old Firm Casuals – This Means War

2 sierpnia 2014 in Muzyka

coverJeśli w jakiś muzyczny projekt angażuje się Lars Frederiksen, to uważniej nadstawiam ucha. Oczywiście najbardziej znamy go z twórczości zespołu Rancid, jak również Lars Frederiksen And The Bastards, ale znajdujące się w nim pokłady dźwięku dają energię na jeszcze więcej i bardzo dobrze.
Jego kolejne wcielenie muzyczne to The Old Firm Casuals, coś dla fanów dobrej oi muzyki, street punkowego brzmienia i ostrych gitarowych riffów. „This Means War” jest jak podróż do tego co najlepsze w punkrockowym brzmieniu. Tu najzwyczajniej nie ma miejsca na nudę, wszystko zagrane niesamowicie sprawnie i z ponadprzeciętną porcją energii. Kawałek „Never Say Die” wpadł mi w ucho do tego stopnia, że dołączył do elity kawałków, które towarzyszą mi w podróży samochodem. Ta płyta jest prawdziwą perełką, krążkiem, który bez wstydu może wylądować na naszych półkach. Nawet w wolniejszych momentach, jak „Eternal City” nie sposób odebrać jej mocy. Zresztą, wspomniany numer, mimo spowolnienia, nie burzy całościowej kompozycji płyty. Utwory (z kilkoma wyjątkami) nie są długie, zamykają się w zasadzie, że lepiej szybko, krótko ale cholernie dobrze. Oczywiście czuć tutaj amerykańskie brzmienie, tyle, że w odróżnieniu od albumów jakie przyszło mi ostatnio słyszeć, tutaj słychać to co w tym brzmieniu najlepsze. W zasadzie jedyne do czego mogę się przyczepić, to szata graficzna okładki, która zupełnie do mnie nie przemawia – jakiś wilczy ryj i paskudne litery. Tyle, że to nie wyprawa do galerii sztuki! Dla mnie osobiście jest to ulubione wcielenie Larsa i tym, którzy jeszcze go nie znają polecam nadrobić zaległości.

toc

Profile photo of Chytek

by Chytek

City Saints – Blue Collar Sons

7 czerwca 2014 in Muzyka

CoverCity Saints działają w zasadzie bardzo krótko, bo od roku 2012. To jednak jeszcze o niczym nie świadczy, ponieważ w ten muzyczny projekt zaangażowani są ludzie, którzy grali chociażby w Perkele czy Chillihounds. Wpływy doświadczeń muzycznych słychać bardzo wyraźnie – mamy doczynienia z bardzo melodyjnym punk’n’rollem, z wyczuwalną i wyraźną fascynacją klasycznymi dźwiękami rock’n’rolla, podlanego koktajlem chociażby z Cock Sparrera (swoją drogą chłopakom zdarzyło się zrobić całkiem dobry, akustyczny cover „I Got Your Number”) czy Motorhead. Pochodzą z Göteborga i są kolejnym potwierdzeniem mocnej pozycji skandynawskiej sceny muzycznej.
„Blue Collar Sons” to ich drugi duży album i udowadniają nim, że są zespołem z najwyższej półki. Kawałków słucha się z niekłamaną satysfakcją. Album jest przesiąknięty niesamowitą energią, a nawet w wolniejszym „You Put The Blame On Me” czy „Money, Corruption And Lies” znajdziemy jej spory zapas i zapragniemy się pobujać. To natomiast jest doskonałym dowodem na to, że muszą być prawdziwą koncertową petardą.
Wspomniałem, że to drugi krążek szwedów, a to świadczy o dosyć sporym potencjale – w krótkim czasie wydali dwa duże albumy, trzy single i znaleźli się na składance „Steelcap Love Affair” wydanym przez Spirit Of The Streets Records, z którym to związani są w zasadzie od samego początku istnienia. Żywię ogromną nadzieję, że ich wielka aktywność wydawnicza utrzyma się, a jednocześnie nie sprawi, że chłopaki wypalą się z pomysłów.
To kolejna płyta, która potwierdza, że rok 2014 jest tym, który przynosi wiele świetnych albumów i City Saints dopisali swoje akordy do tej prawidłowości.

city saints

Profile photo of Chytek

by Chytek

Hawkins Thugs – My Own Path

19 maja 2014 in Muzyka

frontZbliżamy się powoli do chwili w której będzie można powiedzieć, że połowa roku już za nami, a już teraz można powiedzieć, że to muzycznie bardzo dobry rok. Ukazało się całkiem sporo niezłych albumów, a kolejne wciąż się pojawiają. Jest też kilka udanych debiutów.
Hawkins Thugs pochodzą z kraju Basków i wydali właśnie singla „My Own Path”. Cztery świetne, przebojowe kawałki zagrane melodyjnie i z energią. Trzy po angielsku plus „Pour La Gloire” z saksofonem! a ja wręcz uwielbiam ten instrument w dobrym punkowym graniu. Jest bardzo rock’n’rollowo i jest to zdecydowanie sposób grania jaki lubię. Wspomniany saksofon tylko dodaje smaku całości i jeszcze mocniej skłania mnie do stwierdzenia, że warto przyjrzeć się twórczości chłopaków. Miejmy też nadzieję, że niebawem doczekamy pełnoprawnego dużego albumu, który przyniesie jeszcze więcej dobrych kompozycji, i czego sobie i wam życzę, mam nadzieję że również takich z saksofonem. Sami o sobie piszą, że wzorują się na klasycznym brytyjskim i francuskim oiu i streetpunku, a te muzyczne fascynacje słychać w ich muzyce. Jeśli podoba wam się Lion’s Law to myślę, że Hawkins Thugs również mocno przypadnie wam do gustu.

hawkin

Profile photo of Chytek

by Chytek

Rude Pride – Rude Pride

15 maja 2014 in Muzyka

rude pride okladkaW październiku pisałem o ukazaniu się małej demówki, pochodzącej z Madrytu kapeli Rude Pride, i zapowiadałem, że warto spoglądać w stronę Hiszpanii. Teraz, kiedy za oknem deszcz, a każdy marzy o słonecznym weekendzie z grillem i piwem w ręku, nawet w stronę tej Hiszpanii patrzy się mocniej.
Rude Pride przypomniało o sobie ponownie. Wprawdzie jeszcze nie jest to duża płyta, ale wzbudzający większy apetyt singiel. Tak właściwie dostajemy dwa utwory, które znamy już ze wspomnianej demówki – przebojowe „Way Of Life” i spokojną balladę „Underpaid”, wzbogacone o dwa nowe kawałki. To właśnie nowe utwory utwierdzają w przekonaniu, że za jakiś czas w nasze ręce może trafić solidna porcja oia od tej nowej formacji. „Fear And Panic” i „No Trust” nie przemycają tym razem balladowych dźwięków. W pewnym sensie jest to przedłużenie tego co słyszeliśmy w kawałku „Way Of Life”, który pozostaje dla mnie jednak wciąż największym hitem kapeli. Nie zmieniło się też odczucie, że w pewnym stopniu kojarzy mi się to granie z Perkele. Dwa znane nam kawałki pochodzą z sesji zrealizowanej w październiku 2013 roku, dwa kolejne nagrano w styczniu 2014. Teraz tylko czekać na duży album, bo sądząc po tym co słychać, warto.

rude

Przejdź do paska narzędzi